Klik, klik i gotowe - bez telefonów, bez niezręcznej ciszy i bez myśli "a co ja właściwie mam powiedzieć?". Rezerwacje przez aplikacje zdobywają serca internautów, a szczególnie introwertyków, dla których samo umówienie wizyty bywa większym stresem niż depilacja okolic bikini. W końcu do salonu kosmetycznego idziemy się zrelaksować, a nie przeżywać emocjonalny survival już na etapie rezerwacji. Nic więc dziwnego, że opcja "nie lubię rozmawiać", dostępna w niektórych salonach na Booksy, urasta do rangi rewolucji. Читать дальше...