Sprawa zaginięcia siedmiomiesięcznej Kasi Matei to do dzisiaj jedna z największych zagadek kryminalnych w Polsce. W styczniu 1986 r. dziewczynka z wysoką gorączką trafiła do szpitala w Kartuzach (woj. pomorskie). Po kilku dniach leczenia jej stan się poprawił i miała wrócić do domu. Tak się jednak nie stało. Kasia nagle zniknęła ze szpitala, a jej rodzina nigdy się nie dowiedziała, co się wydarzyło. Czy po blisko 40 latach istnieje jeszcze szansa na rozwiązanie tej zagadki? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do byłego policjanta i negocjatora policyjnego Dariusza Lorantego.