Po bolesnej porażce z Kubańczykami, która rozzłościła trenera Nikolę Grbicia, polskim siatkarzom przydałoby się teraz pewne zwycięstwo. Żeby uspokoić nastroje wewnątrz i wokół zespołu. W sobotę w Gdańsku przeciwko Bułgarom będą faworytami i oby poradzili sobie tak sprawnie, jak trzy lata temu na otwarcie mistrzostw świata. Wtedy działy się z nimi takie rzeczy, że Bartosz Kurek aż łapał się za głowę.