W jednym z ostatnich wywiadów zapytano Mameda Chalidowa o sprawy pozasportowe, a konkretnie o kwestie domu i rodziny. Legenda KSW przyznała, że pewnego razu niewiele brakowało, a jego dom by spłonął. - Mało co się nie spaliliśmy. Dobrze, że ja się obudziłem - przyznał w programie "Klatka po Klatce".