Za klasztornymi murami życie nie kończy się na modlitwie. Benedytyni z Lubinia, u których spędziłam kilka dni, wiedzą, jak robić biznes. Produkują nalewki, maty i poduszki do medytacji, różańce. Pomagają im goście, którzy odwiedzają zakon. Sama mogłam zobaczyć, jak się to robi.