Mecz z Finlandią wyglądał tak, jak polski kibic chciałby, żeby wyglądało każde spotkanie reprezentacji Polski. Robert Lewandowski mógł świętować, bo choć długo nie grał wielkiego meczu, to trafił do siatki i miał udział w wypracowaniu kolejnego gola. To był wieczór, gdzie wiele dobrego rzucało się w oczy. Szczególnie w 68. minucie.