Wykluczenie komunikacyjne dotyczy kilkunastu milionów Polaków. Wśród nich przez długie lata byłam ja – nastolatka z małej wsi, która każdego dnia dojeżdżała do szkoły autobusem 20 km w jedną stronę. Gdy byłam licealistką, uważałam, że urodzenie się na wsi z jednym przystankiem i autobusami, które można było policzyć na palcach jednej ręki, jest karą od losu. Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy musiałam wyjść z randki w kinie w połowie filmu, aby zdążyć na ostatni autobus do miejscowości oddalonej od mojego domu o pięć kilometrów.