Wisła Kraków była blisko kolejnej straty punktów. Niedzielne spotkanie z Górnikiem Łęczna nie układało się po jej myśli. Nie dość, że od 9. minuty przegrywała, to długo nie była w stanie oddać celnego strzału. Losy odmieniła jednak kontrowersyjna czerwona kartka. - Nie widzę tutaj kartki, to był przypadek. Sędzia się pomylił - relacjonował Kazimierz Węgrzyn. O wyniku zadecydował za to strzał z 96. minuty.