Cicha ulica, nowe domy i sąsiedzi, którzy wciąż nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli w wiadomościach. Reporterzy Onetu dotarli do rodzinnej miejscowości 19-letniego studenta prawa KUL zatrzymanego przez ABW. Ludzie mówili o szoku, niedowierzaniu i "zwyczajnym chłopaku z dobrej rodziny". Tymczasem śledczy analizowali jego internetową aktywność i rozmowy, w których miały paść słowa o wysadzaniu ludzi w powietrze. Według wstępnych informacji sprawa mogła dotyczyć jednego ze świątecznych jarmarków, choć prokuratura nie wskazywała konkretnego miejsca.