Jeszcze kilka lat temu łatwo było mówić o „rynku nieruchomości” w skali kraju. Dziś ten skrót myślowy coraz mniej pasuje do rzeczywistości. W 2026 roku będziemy obserwować nie jeden rynek, lecz wiele równoległych – różniących się między miastami, a często także między dzielnicami w obrębie jednego miasta. Decydować będą migracje, demografia i to, jak praca zdalna przeprojektowała codzienność – nie tylko klientów, ale też całych lokalnych gospodarek.