Zbliżała się godzina 22, jego syn już kładł się spać, z kolei żona tuliła do snu półroczną córkę. Nagle nocną ciszę zaburzył dźwięk domofonu. To ministranci rozpoczynający kolędę o nietypowej porze. Jeden z mieszkańców Trójmiasta podzielił się opisem sytuacji, jakiej doświadczył w jednym z grudniowych wieczorów. Nie było to miłe wspomnienie.