Mój tata był przedsiębiorcą, ale nigdy nie brał urlopu. Panowało u niego przekonanie, że zawsze trzeba być "pod prądem". Dlatego gdzieś z tyłu głowy cały czas miałem poczucie winy związane z wakacjami. To towarzyszyło mi przez większość życia, a kilka razy byłem już założycielem firmy.