Zabieg miał trwać kilka minut. Zamiast tlenu do maski pacjentki popłynął jednak inny gaz. Kilka godzin później lekarz zadzwonił na policję i poprosił o zabezpieczenie sprzętu z sali operacyjnej. Tak zaczęła się sprawa, która dziś trafia do prokuratury okręgowej.