W piskiej komendzie rozległ się dźwięk telefonu. Dzwonił mężczyzna z Anglii. Jak tłumaczył, martwił się o swoją schorowaną kuzynkę. Funkcjonariusze z niedalekiego Orzysza ruszyli pod wskazany adres. Tam zastali przykrą sytuację. Słowa kobiety przejmowały do głębi.