Dla 70-latki z Pabianic miała to być spokojna podróż do sanatorium. Niestety, doszło do tragedii. Ciało seniorki znaleziono na torach miejscowego dworca PKP. Pasażerka leżała tam kilka godzin. Umierała po nieszczęśliwym upadku, do którego doszło w momencie ruszania pociągu. Mimo zaalarmowania kolejowych służb o tragedii, pomoc nie nadeszła na czas. "Faktowi" udało się dotrzeć do wyników sekcji zwłok. Ich analiza nasuwa ponurą konkluzję: kobieta być może mogłaby ocalić życie, gdyby krótko po wypadku ktoś zlokalizował ją na torowisku. Okazuje się, że bezpośrednią przyczyną śmierci 70-latki było wykrwawienie. Rana była rozległa. Pociąg pozbawił ją niemal całej lewej nogi. Seniorka miałą też dodatkowo zmiażdżoną miednicę.