To miała być zwykła wizyta duszpasterska u chorych. Gdy ksiądz zapukał do drzwi, nie spodziewał się, że już za chwilę będzie musiał salwować się ucieczką. Wyczulenie gdańskich seniorek na oszustów sięgnęło zenitu po ostrzeżeniach proboszcza o osobach podszywających się pod duchownych. Zdarzenie, choć anegdotyczne, miało miejsce w rzeczywistości w dzielnicy Orunia.