Gdy wybrzmiały ostatnie takty "Riders on the Storm", nikt nie przypuszczał, że będzie to ostatni utwór, jaki Jim Morrison nagra z The Doors przed swoją nagłą śmiercią. To właśnie ta piosenka, zamykająca album "L.A. Woman", stała się symbolicznym pożegnaniem - tajemniczym, deszczowym i głęboko niepokojącym. "Riders on the Storm" nie jest tylko kompozycją - to atmosfera, krajobraz psychiczny i wędrówka przez mrok. Co sprawia, że ten utwór wciąż fascynuje? Jakie są jego źródła i znaczenia? I dlaczego do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej hipnotyzujących utworów w historii muzyki?