Jan Elantkowski zajął przedostatnie miejsce w debiutującym na zimowych igrzyskach olimpijskich skialpinizmie, licząc czasy wszystkich zawodników. Polak był jednak w zupełnie innym nastroju niż Iwona Januszyk, która ze względu na problem z fokami, dotarła na metę jako ostatnia. Nie narzekał na warunki, podczas gdy jego koleżanka z kadry straszliwie przeżywała to, co jej się przydarzyło. Można nawet chyba powiedzieć, że byliśmy świadkami ataku paniki. Radość za to towarzyszyła zakopiańczykowi. - Podobało mi się. Uśmiech mi cały czas nie schodzi z twarzy. Może wynik nie zadowoli kibiców, ale jestem bardzo zadowolony - mówił Elantkowski po zawodach.