Po trzydziestce organizm nie wybacza już tak łatwo jak kiedyś. Coraz mniej ruchu, praca siedząca, stres, jedzenie w biegu, w dodatku zazwyczaj przed ekranem. Brzmi znajomo? Potem jedna dieta, druga, koniec ze słodyczami, a waga jak stała, tak stoi. Lekarz grozi palcem, wyniki badań bezlitośnie wskazują potrzebę poprawy. A jeśli to jednak nie jest takie trudne? Przez ostatnie 2 miesiące skrupulatnie notowałam każdą spożytą kalorię, uwzględniając przy tym swoją podstawową przemianę materii i sporadyczne ćwiczenia. Kupując plan w Fitatu, chciałam przede wszystkim pozbyć się reklam. Efekty naprawdę mnie zaskoczyły.