17-letni Dominik, który na stacji w Woli Bierwieckiej pomagał kobiecie z wózkiem wysiąść z wagonu i został wciągnięty pod skład pociągu, cały czas leży w szpitalu i walczy o życie. Jego stan od ponad tygodnia w ogóle się nie poprawia. Lekarze twierdzą, że uratować może go jedynie cud. Reporter "Faktu" rozmawiał z jego tatą. To, co usłyszał, nie tylko łamie serce, ale też mrozi krew w żyłach. — Zostaliśmy przygotowani na najgorsze — przyznaje.