Justyna i Bartek utknęli w Omanie po ataku na Iran i czekają na powrót do kraju. — Nie ma tu ambasady Polski, dlatego po ataku skorzystaliśmy z Odyseusza i jesteśmy w kontakcie z ambasadą w Rijadzie — mówią "Faktowi". I opowiadają nam, jak teraz wygląda życie Omańczyków. — To państwo muzułmańskie, ale jednocześnie jedno z neutralnych, najbezpieczniejszych miejsc, w jakich kiedykolwiek byliśmy — podkreślają.