Włamanie jak z komedii. Dowody miał na własnych stopach
Wyważył drzwi, zjadł kiełbasę z lodówki, założył świąteczne skarpetki w renifery i położył się spać. Tak zakończyła się noc włamywacza z powiatu radzyńskiego na Lubelszczyźnie. Problem w tym, że dom nie należał do niego. Obecność intruza zaskoczyła policjantów nie mniej niż jego tłumaczenie. — Myślałem, że gram w grę — mówił z rozbrajającą szczerością nieproszony gość.
