W idealnym świecie święta przedstawiane są jako czas miłości, radości i spokoju. Idea jest piękna, intencje szlachetne. Jednak życie, jak to życie, lubi zaskakiwać. Zamiast filmowej sielanki mamy raczej plan zdjęciowy do kolejnej części "Kevina samego w domu". Garnek goni garnek, a sprzątania zamiast ubywać, przybywa. Wisienką na torcie bywa pytanie męża, któremu życie wydaje się być niemiłe: "Kochanie, a co dziś na obiad?". Do kompletu dochodzą jeszcze komentarze tej jednej cioci, która zawsze "wie lepiej"... Читать дальше...