W ugrupowaniu działającym wedle reguł stabilnych partii politycznych Zachodu konfrontacja pomiędzy przedstawicielami dwóch odmiennych spojrzeń na politykę byłaby nie tylko całkowicie normalna, lecz także pożądana. Prawo i Sprawiedliwość jest zbudowane według innego, wodzowskiego schematu, gdzie miejsca na prawdziwą debatę właściwie nie ma.