Noc z 29 na 30 grudnia była dla fanów światowego basketu traumatycznym przeżyciem. Polskie środowisko koszykówki mogło obserwować kolejne "przyspawanie" Jeremy'ego Sochana do ławki rezerwowych San Antonio Spurs. Prywatny dramat Polaka nie był jednak najtragiczniejszym wydarzeniem minionej nocy. Oczy wszystkich kibiców skierowały się w stronę jednego z najlepszych graczy świata - Nikoli Jokicia. Serbski dominator z trudem opuszczał parkiet po niecałych 20 minutach gry przeciwko Miami Heat.