"Wandale" - takim określeniem najwyższy przywódca Iranu nazwał uczestników protestów, które osiągnęły wielką skalę, opanowując największe ośrodki miejskie. - Wszyscy wiedzą, że islamska republika doszła do władzy krwią setek tysięcy honorowych ludzi, nie ustąpi więc wobec sabotażystów - grzmiał ajatollah Ali Chamenei. Ludzie w gniewie wychodzą na ulice, skarżąc się na brak środków do życia.