W Polsce był środek nocy, gdy Magdalena Fręch efektownym 6:0 kończyła swoje spotkanie z Elsą Jacquemot w pierwszej rundzie turnieju WTA 250 w Hobart. I wydawało się, że już spokojnie może patrzeć na starcie potencjalnych rywalek - turniejowej "1" Emmy Raducanu i Camili Osorio. Tymczasem w planie gier na środę nie znalazło się spotkanie łodzianki, a powinno. Mało tego, mecz Brytyjki został przerwany. Nad Wisłę dotarły niepokojące wieści z Australii.