Sylwestrowy wieczór w niemieckim Sankt Augustin zamienił się w koszmar rodem z filmu grozy. Krew kapała z sufitu i spływała po ścianach mieszkania na pierwszym piętrze. Gdy policja sforsowała drzwi lokalu wyżej, znalazła 61-letniego emeryta w ogromnej kałuży krwi. Brutalnie zamordowanego. Nikt nie przypuszczał, że domniemany zabójca mieszka zaledwie kilka pięter dalej – i że chwilę później będzie rozmawiał z dziennikarzami.