Ciemna i zimna noc nad Syberią. Jest 23 marca 1994 roku, do godziny 1.00 brakuje dziewięciu minut. Nad pustkowiem spokojnie leci Airbus A310 rosyjskiego Aerofłotu. Nagle maszyna zaczyna się przechylać. Najpierw delikatnie, po chwili gwałtownie pikuje. Na pokładzie jest 75 osób. Żadna nie dożyje godziny pierwszej. Zapis rozmów pilotów ujawnił, że w ostatnich minutach lotu za sterami siedziało dziecko.