Iga Świątek w tym turnieju wydawała się właściwie niepokonana. Problemy pojawiły się jedynie w pierwszym meczu z Kateriną Siniakovą, a w kolejnych Polka wszystkie rywalki absolutnie dominowała. Nagły zwrot przyszedł jednak niespodziewanie. W jednym z najbardziej emocjonujących meczów 2025 roku Świątek uległa późniejszej wielkoszlemowej mistrzyni. Ten moment, choć przykry dla wielu polskich kibiców, był też niezwykle ważny dla wiceliderki rankingu WTA.