W ubiegłym tygodniu do sieci trafiła oficjalna lista finalistów polskich preselekcji do Eurowizji 2026. Początkowo TVP informowała o 10 uczestnikach, lecz ostatecznie do koncertu finałowego zakwalifikowano ośmioro artystów. Wówczas zaczęły się spekulacje o rzekomych dzikich kartach, które stacja ma trzymać na tzw. czarną godzinę. W internecie mówiono o nazwiskach takich jak Michał Szpak czy Marcin Maciejczak. Drugi z wymienionych wreszcie zabrał głos w całej sprawie. Kilka tygodni wcześniej twierdził, że nie ma piosenki, z którą mógłby zgłosić się do tegorocznych preselekcji.