Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się prosty: mniej alkoholu w miejscach, gdzie pojawiają się kierowcy, to większe bezpieczeństwo na drogach. Problem w tym, że rzeczywistość rynku paliw i handlu wygląda znacznie bardziej skomplikowanie. Przed zaplanowaną debatą sejmową branża paliwowa przekonuje, że skutki zakazu mogą odbić się rykoszetem, także na kontroli sprzedaży alkoholu.