Добавить новость
smi24.net
World News in Polish
Январь
2026
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24
25
26
27
28
29
30
31

Mercosur to nie koniec?

0

Porozumienie z Mercosur służy Niemcom i tylko Niemcom, a konkretnie – niemieckiemu przemysłowi, na rzecz którego Niemcy, jako importer netto żywności, gotowe są poświęcić własne rolnictwo, a przy okazji sektor rolno-spożywczy pozostałych państw UE.

Jak można było się spodziewać, niemieckie media w przychylnym tonie odnotowały zgodę Rady UE na podpisanie umowy z Mercosur. „Handelsblatt” wprzągł nawet porozumienie w kontekst geopolitycznej konfrontacji z USA, pisząc, iż „dzięki umowie UE i Ameryka Południowa mogą stawić czoła Donaldowi Trumpowi” (cyt. za Deutsche Welle). Najdalej jednak poszedł chyba „Die Welt”, stwierdzając wprost, że umowa jest „dobra dla niemieckiej gospodarki zależnej od eksportu”, zauważając jednakże, iż proces negocjacyjny był trudny, ponieważ „dla niektórych państw UE ważniejsze były ich narodowe interesy niż nowe możliwości wzrostu dla całego obszaru gospodarczego”.

Proszę zwrócić uwagę na pokrętną logikę tego wywodu. Z jednej strony „Die Welt” bez ogródek akcentuje niemiecki interes, z drugiej natomiast piętnuje narodowe interesy innych państw jako egoistyczne hamowanie „nowych możliwości wzrostu dla całego obszaru gospodarczego”. Jak wiadomo, Niemcy są mistrzami w ubieraniu własnych partykularnych interesów w szaty „interesu europejskiego”, wymuszając tym prymitywnym szantażem posłuszeństwo na innych państwach Wspólnoty, w myśl zasady, iż „to, co dobre dla Niemiec, jest dobre dla całej Unii”, a wszelki sprzeciw z miejsca potępiany jest jako „rozbijanie europejskiej jedności”. Przytoczone stanowisko niemieckiej gazety jest typowym przykładem tego hegemonistycznego podejścia do europejskich „partnerów”.

Tymczasem trudno znaleźć bardziej dobitny przykład narodowego egoizmu realizowanego rękoma Brukseli i niemieckiej przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen niż umowa z krajami Mercosur. Dość powiedzieć, że to właśnie Niemcy są głównym partnerem handlowym Mercosur, z rocznym eksportem o wartości 15,4 mld euro. Druga Francja eksportuje zaledwie nieco ponad połowę tego – 8,6 mld euro – i uznała, że skórka niewarta jest wyprawki, bo ewentualne zwiększenie eksportu towarów przemysłowych do Ameryki Południowej nie zrekompensuje jej kosztów wynikających z uderzenia we francuskie rolnictwo – tym bardziej że już teraz Europa importuje z Ameryki Południowej produkty rolne za ponad 24 mld euro.


MANUFAKTURA, NIE MASÓWKA. DLACZEGO WOLA PRZYCIĄGA INWESTORÓW?


Dodać należy, iż dumping cenowy, jakiemu poddawane jest europejskie rolnictwo, nie wynika jedynie z różnicy kosztów produkcji spowodowanej licznymi unijnymi regulacjami, których nie muszą przestrzegać południowoamerykańscy producenci. Do tego dochodzi bowiem różnica skali – otóż europejscy farmerzy nie będą konkurować ze swymi odpowiednikami zza oceanu, lecz z wielkimi, globalnymi koncernami rolno-spożywczymi (dokładnie tak, jak teraz konkurują z ukraińskimi agroholdingami), które potrzebują rynku zbytu dla swych latyfundiów.

Krótko mówiąc, porozumienie z Mercosur służy Niemcom i tylko Niemcom, a konkretnie – niemieckiemu przemysłowi, na rzecz którego Niemcy, jako importer netto żywności, gotowe są poświęcić własne rolnictwo, a przy okazji sektor rolno-spożywczy pozostałych państw UE. Nie bez powodu mawia się, iż inne państwa mają swój przemysł, ale w przypadku Niemiec to przemysł ma własne państwo. Teraz można natomiast śmiało powiedzieć, iż niemiecki przemysł dyktuje warunki całej Unii, podporządkowując ją swym interesom.

Biorąc pod uwagę powyższe, trudno się dziwić determinacji Ursuli von der Leyen, która przepychała umowę z Mercosur kolanem, niejednokrotnie metodą faktów dokonanych, jak chociażby finalizacja negocjacji w grudniu 2024 r. z pominięciem kluczowych unijnych organów, takich jak Komisja Europejska czy Parlament Europejski, nie wspominając o Radzie Europejskiej, a więc państwach członkowskich. Podobnie było i teraz, gdyż zastosowano proceduralny wybieg pozwalający szefowej KE na podpisanie w Paragwaju umowy przed zatwierdzeniem jej przez Parlament Europejski – jedyne demokratyczne ciało UE.

Toteż w najbliższą środę (21 stycznia) europosłowie będą głosowali nad skierowaniem porozumienia z Mercosur do TSUE, a minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiada, że w przypadku odrzucenia wniosku przez PE Polska zdecydowana jest na samodzielne wniesienie skargi. Eurodeputowani zarzucają umowie m.in. niezgodność z unijnymi traktatami wskutek rozdzielenia jej na część „polityczną” i „handlową”, a także narażenie bezpieczeństwa żywnościowego z powodu używania w krajach Mercosur środków zakazanych w UE. Trudno się jednak spodziewać, by TSUE, który niejednokrotnie dawał dowody swego upolitycznienia, ośmielił się zablokować umowę.

To jednak nie koniec. Wzmiankowany „Die Welt” stawia bowiem przed UE (czytaj – Niemcami) bardziej dalekosiężne cele, w czym wtóruje mu Ursula von der Leyen – chodzi o rozszerzenie ekspansji również na inne rynki: Indie, Indonezję, Meksyk, Australię… Przewodnicząca KE już zapowiada swą obecność pod koniec stycznia na szczycie UE–Indie, którego celem ma być przygotowanie umowy analogicznej do tej z Mercosur. Jak widać, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Sęk w tym, że przy najbliższym zawirowaniu skutkującym zerwaniem szlaków handlowych przez tę niemiecką zachłanność może się zadławić cała Europa.

Artykuł Mercosur to nie koniec? pochodzi z serwisu GF24.pl.















Музыкальные новости






















СМИ24.net — правдивые новости, непрерывно 24/7 на русском языке с ежеминутным обновлением *