Kibice w Oberstdorfie już zaczęli dobrą zabawę, już cieszyli się lotami narciarskimi, aż nagle na skoczni zapadła głucha cisza. Stało się to po skoku Aleksandra Zniszczoła. Już po jednej ósmej drużynowego konkursu MŚ w lotach było jasne, że skończyła się dla nas walka o cokolwiek. A później było jeszcze gorzej. Żeby nie powiedzieć, że fatalnie.