W sieci pojawiły się wpisy sugerujące, że generatory prądu wysłane z Polski do Kijowa rzekomo trafiają na ukraińskie aukcje internetowe. PAP ustaliła m.in., że sprzęt dostępny w internecie różni się mocą od tego wysłanego z Polski. - Możemy kontrolować sposób jego wykorzystania - powiedział PAP Tomasz Kułakowski z MSWiA.