Добавить новость
smi24.net
World News in Polish
Январь
2026

Top 10 (22-28.01)

0

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Autor wpisu: Discovery do newsa: Pyry z gzikiem: Pociągnąć pasmo sukcesów

„Personalnie uważam, że taryfy ulgowej nie może być dopiero od 15 lutego tylko już od 31 stycznia, czyli od samego początku rundy wiosennej – zaczynając właśnie od meczu z Lechią. Nie mamy żadnego handicapu, żadnej poduszki w postaci dodatkowych punktów nad resztą stawki by pozwolić sobie na jakąkolwiek stratę punktów – chociażby na remis z Lechią, a o przegranej już nie wspominając. To, że mamy tylko 4 punkty straty do lidera i jeden mecz zaległy /jeszcze trzeba go wygrać :D/ nie zwalnia Nas z jakiegokolwiek kunktatorstwa. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że Lech nie będzie jeszcze w optymalnej dyspozycji, niemniej nikt nie zabrania piłkarzom przepychania początkowych meczów swoją ambicją, charakterem tudzież cechami wolicjonalnymi. Każdy chyba zdaje sobie sprawę o co gramy i w jakim Klubie gra. Nie jesteśmy jakimś Piastem czy Lechią, których zadowalać będzie spokojny środek tabeli.

Gramy na trzech frontach, jesteśmy po bardzo dobrym obozie przygotowawczym i nie ma mowy, żeby ktokolwiek miał prawo czuć się zmęczony /sezonem o zgrozo :D/ nawet grą co 3-4 dni. Ci piłkarze są, a raczej powinni być jak takie wygłodniałe wilki latające za zwierzyną, jak Bulterier’y, jak wściekłe byky, jak taki Tommy Lee Jones w Ściganym Wygrana z Lechią to obowiązek, który natchnie tę drużynę jeszcze bardziej do przodu, wyzwoli w niej kolejne pokłady energii potrzebnej w tak skomasowanym terminarzu. Wygrana pozwoli realnie myśleć o obronie MP ale też podejść z umiarkowanym optymizmem i spokojem do kolejnych meczów.

Pierwsze dwa mecze tj. z Lechią i Piastem trzeba wygrać, nawet pocierpieć ale przepchnąć tych fizycznych pachołków. Nawet nie dopuszczam jakiejkolwiek straty punktów. Tabela jest tak płaska i cienka jak żyletka, że wystarczy mały Zonk, chwila nieuwagi, mała niekompetencja, a czołówka może Nam odjechać jeszcze bardziej, a niektórym piłkarzom pęknąć psychika, że Nie damy rady. Dopiero w meczu wyjazdowym w Zabrzu zakładam małą kontrolowaną stratę punktów /choć wcale nie musi się to wydarzyć/ w postaci remisu z Górnikiem, tym Górnikiem z którym spotkamy się ponownie miesiąc później na Bułgarskiej 4 marca w PP. Jakby nie patrzeć będą to bardzo ważne dwumecze, a szczególnie ten pierwszy 7 lutego w Zabrzu, który wypadałoby nie przegrać, ponieważ ten mecz będzie miał znaczenie psychologiczne, który mentalnie wpłynie na przyszły bieg wydarzeń, przyszłą konstelację w PP jak i w Ekstraklasie. Po tych pierwszych trzech meczach jak zdobędziemy minimum 7 pkt. to o dalszą część sezonu powinniśmy być spokojni. Wtedy piłkarze będą w gazie tym samym zrywając skalpy i grabić łupy z kolejnych batalii.
Co do kontuzji i składu personalnego to ponownie jestem zafrasowany i zniesmaczony permanentnymi absencjami kluczowych zawodników. Co pół roku od wielu lat sytuacja się powtarza, a ja chcąc być tolerancyjnym i wyrozumiałym przymykam oko, zaciskam zęby i czekam z nadzieją do następnego okresu przygotowawczego by choć raz trener miał kłopot bogactwa na każdej pozycji, miał zdrową niewymuszoną rywalizację gdzie nie będzie musiał posiłkować się młodzieżą.

W chwili obecnej tylko Ali doszedł do siebie, Patrick zaczyna wracać i wygląda to bardzo obiecująco..Tak jak kiedyś pisałem, ofensywę mamy Najlepszą w lidze i nikt Nam nie dorównuje. Niestety jest zbyt duży dysbalans między ofensywą, a defensywą. Mało tego, nie ma spokojnego, takiego łagodnego, płynnego przejścia pomiędzy tymi formacjami w postaci adekwatnej „6”. Wiadomo, że obrona zaczyna się od ataku ale prawdziwa obrona zaczyna się już od przysłowiowej szóstki, a jesień pokazała, że mamy dziurę, taką wyrwę między formacjami gdzie ofensywni gracze nie mogą się skupić w 100% na swoich zadaniach i iść po swoje jak dzik w żołędzie bo w głowie mają zaciągnięty hamulec ręczny, natomiast gracze defensywni mają już pełne gacie gdy widzą jak przeciwnik z obrzydliwą łatwością mija naszą „drugą linię”. Taki Skrzypczak gdy widzi przed sobą ww. obraz tętno skurczowe skacze mu na 180, rozkurczowe zaś wchodzi w tachykardię na 115, a w jego psychice czai się strach i zdaje sobie sprawę, że wkrótce będzie miał pełne portki..i nawet wie dlaczego – bo jego słaba psychika już wysłała mu maila do nadciągającej kupy, że spotkanie będzie w portkach”, a na tablicy wyników bramka dla przeciwnika.

Jakby nie patrzeć, defensywa jest najsłabszym ogniwem w tej układance i liczę, nawet mam nieodparte wrażenie, że w obliczu reglamentacji linii obronnej Rutkowski chociaż wypożyczy dobrą „szóstkę” oraz stopera z opcją wykupu latem. Wtedy będę ukontentowany i bardziej spokojny o przyszłe wyniki. Doskonale wiem i widzę jak wygląda defensywa, nawet zakładam, że Lechia strzeli Nam bramkę na Bułgarskiej /w końcu nastrzelali do tej pory ich najwięcej w lidze, bo aż 37/ – ale najważniejsze to to by strzelić o jedną bramkę więcej niż przeciwnik, tak by po każdym spotkaniu dopisać sobie 3 pkt. Nie mam nic przeciwko temu by do czasu jak się nie ustabilizuje defensywa Lecha nasze mecze wyglądały jak wiele Rollercoaster’ów za czasów Franka Smudy i nie pogardzę wynikami takimi jak 3:2, 4:3, 5:4 czy nawet 9:8 ale na korzyść Lecha ”

Autor wpisu: yarek76 do newsa: 10 najważniejszych Lechowych wniosków po zimie

„Osobiście z niecierpliwością czekam na powrót Lecha do grania o punkty i w pucharach (krajowym i europejskim).
Wiele wskazuje na to, że kierunek wyjazdu na zgrupowanie był wybrany słusznie, nie było tam takich warunków jakie miały inne kluby w Turcji, na co narzekał m.in. trener Siemieniec. Jeśli w przygotowaniach tym razem nie popełniono błędów, to obyśmy zobaczyli efekty pracy na boiskach.
Oczywiście martwi to, że do zdrowia nie wrócili wszyscy jak to było wcześniej zakładane. Zdrowy Walemark z pewnością doda jakości Lechowi, ale nadal pozycja boiskowa nr 6 nie jest zabezpieczona w optymalny sposób, bo Murawski nadal nie jest w pełni do gry, Ouma ponownie podpadł trenerowi NF a Gisli podobnie jak Murawski, nie jest gotowy do grania. Temat sprowadzenia nowego piłkarza niby jest aktualny, ale każdy tydzień poślizgu to ryzyko, że ten transfer może finalnie za mało dać Lechowi… Nowy bramkarz miał zwiększyć rywalizację i podnieść poprzeczkę Mrozkowi i najprawdopodobniej jest tak, że jak on sam nie będzie zmotywowany do poprawy swojej gry, to niewiele z tego ruchu transferowego może być dobrego dla Kolejorza. W obliczu urazu Douglasa i mimo wszystko nieco większej podatności na urazy Milica, Lech powinien zadbać o sprowadzenie jeszcze jednego stopera, bo choć nikt z nas nie zakłada ani urazu Skrzypczaka ani Mońki, to wypadnięcie jednego z nich z gry (tfu tfu, oby tak się nie stało) sprawi, że defensywa będzie miała problemy. Z tego co widziałem, to Lech próbował nowych rozwiązań w zakresie stałych fragmentów gry (rzutów rożnych) i może wreszcie coś się zmieni/poprawi w tym aspekcie gry. Jeśli przygotowania do rundy wiosennej przebiegły bez żadnych problemów i drużyna jest dobrze przygotowana do grania to obyśmy efekty tej pracy zobaczyli już w najbliższych dniach i tygodniach, czego sobie i wszystkim życzę.”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Wystaw oceny po sparingu z FC Noah 0:1

„Mecz który zapowiadał się dużo lepiej niż poranne spotkanie, okazał się klasycznym męczeniem Lecha. Aczkolwiek na samym wstępie trzeba dodać że po pierwsze rywal z innej półki. Po drugie rywal inaczej zasadzał meczem i dokonał zmian w przerwie. My rozgrywaliśmy cały mecz praktycznie tym samym skaldem. Widać było testowanie znanych już nam dwóch ustawień. Z mocnym pressingiem oraz z cofnięciem się na własną połowa. Mieliśmy swoje sytuacje ale trzeba oddać że przeciwnik również. Uważam że z przebiegu meczu sensowny były remis. Mam tylko wrażenie że od końca sezonu nic się nie zmieniło. Pereiry to bohater dynamiczny, wrzuci piłkę idealnie na głowę żeby w następnej akcji położyć się wślizgiem przed rywalem i sprokurować gola. Kozubal z Jagiełło przeciętnie w środku pola jak tylko się da. Ten pierwszy też zamieszany w gola. Skrzypczak przy bramce Jany to powiedzieć po prostu ograny. Zatrzymał się i tyle. Jedyni piłkarze którzy grają w piłkę to Palma i Ishak. Z momentami Rodrigueza. Który w swoim stylu więcej macha rękami i się przewraca niż gra na poziomie którego byśmy oczekiwali. Brzmi znajomo? No typowy Lech ligowy. Martwią mnie dwie rzeczy. Bo oczywiście wszyscy spodziewamy się że właśnie taka 11 wyjdzie na mecz z Lechią. Brak Wojtka Mońki, który po prostu zasłużył. A Skrzypczak nie daje argumentów. Oraz na siłę wciskanie do składu Rodrigueza. Z każdym jego meczem w Lechu mam coraz mocniej negatywne zdanie czy ten piłkarz pasuje do Lecha czy w ogóle Ekstraklasy. To tylko sparing ale mecz bez irytacji jego grą wydaje się niemożliwy. Obawiam się też że do końca sezonu będzie podstawowa 10. Nawet przy pełni zdrowia Aliego i Walmerka, którzy przerastają go grą. Inaczej Hiszpan się zwyczajnie obrazi i tyle z niego będzie.”

Autor wpisu: Kibic71 do newsa: Serie do przerwania, passy do kontynuowania

„Seria, którą Lech powinien przerwać to brak wyjazdowych zwycięstw, długa seria bez wyjazdowych triumfów. Lech Poznań nie wygrał na wyjeździe od 5 października 2025 a to oznacza już kilka miesięcy bez wygranej w delegacji w Ekstraklasie. To obecnie największa negatywna seria, którą Lech zdecydowanie musi zerwać wiosną. Serie, które Lech może czasami kontynuować lub wykorzystać na swoją korzyść to seria remisów w lidze. W sezonie 2025/26 Lech ma aż 8 remisów w 17 meczach, co oznacza, że koniec końców dzielił się punktami częściej niż wygrywał. Ta tendencja wskazuje, że nawet jeśli Lech nie wygrywa często, to często nie przegrywa i potrafi utrzymać remis – to może być zaleta przy walce o punkty. Cała forma sezonu – mało porażek.

Według statystyk z tego sezonu Lech Poznań ma bilans: 6 zwycięstw, 8 remisów, 3 porażki co daje solidną bazę punktową jak na środek tabeli. Oznacza to, że chociaż nie ma wielkich seriowych zwycięstw, Lech generalnie jest trudny do pokonania, ma stosunkowo niewiele porażek.
Trendy, które warto obserwować tej wiosny. Passy do przełamania to dłuższa seria bez wyjazdowego zwycięstwa, koniecznie do przerwania, seria remisów może przeciążyć drużynę, jeśli zabraknie zwycięstw. Lech musi zamieniać remisy na wygrane. Passy, które mogą być kontynuowane pozytywnie: niska liczba porażek, dobra baza punktowa, jeśli utrzyma formę. Stosunkowo wyrównane statystyki goli strzelonych i traconych co daje szansę na kolejne remisy / zwycięstwa bliskimi wynikami, a więc dalsza punktacja może być stabilna. Reasumując wszystko kluczowa seria do przerwania to brak wyjazdowych zwycięstw od 5 października. Pozytywne trendy niewiele porażek i dużo remisów, które dają stabilną pozycję do ataku w górę tabeli. Oby statystyki wiosenne były z goła korzystniejsze.”

Autor wpisu: Pepe23 do newsa: Śmietnik Kibica

„@Tomek27 Nie pisałem o Czeskich klubach, tylko wspomniałem świadomie, ale nie chciałem się rozpisywać już przy i tak przydługawym wpisie. Chodzi mi o to że są różne kluby, które różnymi ścieżkami, metodami dochodziły do sukcesu jakim niewątpliwe jest gra rok w rok w pucharach i dochodzenie w nich do sensownych wyników. My próbujemy od 20 lat od kiedy rodzina Rutkowskich przejęła klub i za każdym razem kiedy wydawało się że jesteśmy na dobrej drodze tak za chwilę spektakularnie wszystko się rozpadało. Jeśli wspominasz o właścicielach to pewnie tak jest ale na przestrzeni lat na pewno w Slavii czy Victori się kilkukrotnie zmieniali. Nie wiem jak w Sparcie. Generalnie taka Victoria była też bliska bankructwa parę lat temu, akurat po pierwszych sukcesach w postaci mistrzostwa i gry w pucharach. Ale widzisz mówisz o hegemonach a pomimo dwóch takich zespołów z innej bajki jak zespoły z Pragi wyrosła im taka konkurentka która potrafiła ich pogodzić. Także pieniądze nie są wcale sprawą determinującą. I żeby nie było bo odbierasz moje wnioski jako jednostronny atak wobec Rutkowskich, ja im jestem wdzięczny za to że przejęli Lecha i że klub jest prowadzony na zdrowych zasadach. Ale zawsze coś można zrobić lepiej. Potęgę Pilzna stworzył z tego co pisano w różnych artykułach dyr. sportowy czyli bardzo podobnie jak u nas dziś jest oceniana Jagiellonia budowana przez Masłowskiego i trenera Siemieńca. Nie powiesz przecież że mają pieniędzy jak lodu i kupują kogo chcą. A jednak (i dodajmy koniecznie w stosunkowo krótkim czasie) zbudowali zespół który jest sportowo na porównywalnym do naszego poziomie. Nie potrzebowali również lat nauki żeby z powodzeniem łączyć grę w pucharach z ligą. Gdzie w kontekście Lecha mówiono o tym jak o świętym gralu. A te wszystkie przytoczone wyżej w poprzednich postach przykłady miały tylko pokazać że są różne ścieżki dochodzenia do sukcesu. I tak są to historie sukcesu, bo trudno żebym chciał porównywac nasz klub do przeciętniaków. Chyba wszystkim nam zależy żeby Kolejorz się rozwijał i osiągał sukcesy. Zacząłem tą dyskusję bo uważam że naprawdę mamy w tym momencie wszelkie podwaliny żeby w tym sezonie ten sukces osiągnąć. W końcu w obliczu mistrzostwa nie żałowano na wzmocnienia, drużyna jest na wielu pozycjach odpowiednio zabezpieczona nawet w kontekście tej gry na wielu frontach. Ale właśnie w mojej opini w zeszłej rundzie naprawdę dobrze wyglądaliśmy jak dobre mecze grał Ouma. A najczęściej w obliczu porażek narzekano na środek pola. W obliczu sytuacji Radka Murawskiego koniecznością jest pozyskanie konkretnego defensywnego pomocnika, nie jakiegoś uzupełnienia. I naprawdę bym się cieszył jeśli okazałoby się że tę rolę byłby w stanie udźwignąć nasz wychowanek w osobie Sammego Dudka czy Prajsnera. Niestety z klubu takie sugestie nie płyną. A jeśli mielibyśmy zawalić sezon przez niepokrycie tej jednej kluczowej pozycji to wszyscy wiemy co będzie dalej. Niewykupienie Palmy, odejście Frederiksena, zmiana koncepcji budowy drużyny i kolejne sezony przejściowe. To jest coś do czego niechciałbym żeby doszło bo ileż razy można przeżywać to samo.”

Autor wpisu: Didavi do newsa: Sparing: Lech Poznań –

„Ten sparing już wyglądał jak mecz ligowy, bo rywal lepszy i grali z zaangażowaniem. My natomiast niekoniecznie. Niski pressing i przesuwanie. Znowu stracony gol i to w końcówce meczu. Gdyby skończyło się 0-0 to sparing mógłby być oceniony przez sztab pozytywnie. Być może właśnie takie było zadanie. Wybiegać i ćwiczyć grę defensywną, bo w żadnej fazie nie graliśmy wysokim pressingiem. Wyglądało to trochę jak w niektórych meczach, gdy Lech był po LKE, a w weekend trzeba było grać. Coś jak z GKS Katowice. Tyle, że dzisiaj brakował ofensywy. Jakości i dokładności. SFG na chaos. Nic odkrywczego, ale to się może sprawdzić. Zawsze się od kogoś odbije. Kończymy zgrupowanie porażką. W składzie osobowym +1 (Walemark) względem jesieni. Sądzę, że do formy będziemy dochodzić meczami. Mam wrażenie, że zabrakło nam jeszcze jednego sparingu i ten pierwszy tydzień meczowy, będzie dla nas bardzo trudny.”

Autor wpisu: Discovery do newsa: O dużo lepszą rundę wiosenną

„Kiedy 16 lipca do Lecha przychodził trzeci i ostatni obrońca Jao Moutinho T. Rząsa lapidarnie rzucił hasłem; „No to obronę mamy skompletowaną…..” Czy aby na pewno? Tak wówczas szyderczo zadrwiłem sobie pod nosem zadając to pytanie…ponieważ to nie była defensywa moich marzeń. Wolałem Carstensena niż Gumnego, a do samego Skrzypczaka to miałem nie tyle co ambiwalentny stosunek ale duże obawy i pewne zahamowania. Od tego czasu nic nie kwestionowałem stricte bloku defensywnego, chciałem się upewnić i utwierdzić w przekonaniu czy moje wewnętrzne, czasami wręcz ezoteryczne przeczucia po raz kolejny się sprawdzą. Myślę, że nadszedł czas by napisać coś więcej i otworzyć oczy tym, którzy jeszcze się łudzą i czekają na cud, który się nie wydarzy.
„Dziś Lech znowu stracił bramkę po stracie (tym razem Pereiry) i znów w utratę gola był zamieszany Mateusz Skrzypczak, który w 90 minucie przyblokował powietrze zamiast rywala.”
Słowo klucz? „Znowu”! I gdyby te słowo było rzeczownikiem, przymiotnikiem, czasownikiem, imiesłowem przymiotnikowym można by było odmieniać je przez wszystkie przypadki – ale nie jest i jest tylko albo aż przysłówkiem /okolicznikiem czasu/ wskazującym na powtarzanie się czynności, tak samo jak „Znów”. Synonimy? Znowuż, jeszcze raz, kolejny raz, na nowo, po raz drugi, po raz kolejny, po raz enty, powtórnie, ponownie, wtórnie, apiać etc.
Ten przysłówek przykleił się do M. Skrzypczaka niczym trądzik u dojrzewającego nastolatka, jak taka opryszczka po sobotniej nocy. Taryfa ulgowa, mityczny czas aklimatyzacyjny już dawno minął, jeśli w ogóle możemy używać takiego nazewnictwa w kontekście Skrzypczaka. Ile jeszcze mamy usłyszeć słowo „Znowu”? Tudzież jego synonimy? Ile jeszcze razy mamy się irytować, łudzić się, że ten człowiek się ogarnie i będziemy z niego w końcu zadowoleni tak jak tego wszyscy oczekują?
Zaczynajmy.
W dwóch zimowych sparingach w których zagrał, wróć – uczestniczył Skrzypczak „Znowu”, „po raz kolejny” dał ciała! W meczu z FC Noah, niezdecydowane wyjście do przeciwnika na wykrok /sam się zablokował, przepraszam zaorał i przyspawał do murawy/. Z Żyliną? W tradycyjnym stylu został ograny jak dziecko we mgle. Spóźniony próbował ratować sytuację tyłem do przeciwnika by ładnie się wyłożyć w polu karnym. Co to było i co to miało oznaczać? Tylko on sam wie.
„Gramy to samo, gramy tak jak w wielu jesiennych spotkaniach ligowych, w których Lech wygrał tylko 6 razy na 17 spotkań odnosząc raptem jedno zwycięstwo w ostatnich 7 kolejkach.”
Wiadomo, że obrona zaczyna się już od napastników, przez pomocników kończąc na obrońcach, a szczególnie na stoperach. A co robi Skrzypczak? Prowokuje i prokuruje kolejne newralgiczne sytuacje z których często padają gole, a Lech tym samym ma problem z wygrywaniem meczów! Cofnijmy się do zeszłego roku na kilka spotkań.
– 5 lipca w sparingu z Banikiem Ostrawa podczas strzału na bramkę Prekopa, Skrzypczak zamiast wyjść z bramki lub chociażby zwiększyć powierzchnię ciała to odwraca się tyłkiem, gdzie pada gol na 1:2 dla Banika. Tak, to jest jego najczęstsza i jego ulubiona pozycja obronna /ręce i głowa schowane, tyłek wypięty i możesz strzelać drogi kolego, a bramkarz niech się martwi/
– 26 lipca z Lechią Gdańsk co prawda strzelił gola Lechii na 2:2 ale w pierwszej połowie podał do rywala stojącego przed szesnastką, a na końcu piłka odbiła się od Skrzypczaka po czym spadła pod nogi Bobcka, który zdobył gola
– 12 sierpnia w Belgradzie z Crveną, zamieszanie w polu karnym, niefrasobliwość obrońców, a spóźniony Skrzypczak przewrócił rywala w polu karnym i padł gol na 1:0
-16 sierpnia gol dla Korony na 1;0, piłkę przejmuje Błanik – zabiera Skrzypczakowi na 40 metrze, a później wychodzi sam na sam z bramkarzem
– 21 sierpnia – bramka na 1:2 dla Genk w Poznaniu, Hrosovsky uciekł Skrzypczakowi wychodząc sam na sam z bramkarzem
– 28 września z Jagą 2:2 w cyklu „Oko na grę” – „Niedzielny mecz z Jagiellonią Białystok dla byłego gracza Jagiellonii Białystok był słaby. Mateusz Skrzypczak grał bardzo nerwowo, cały czas wygląda na kogoś, kogo zżera presja, z tak nerwowo grającym piłkarzem my nigdy nie zagramy na 0 z tyłu. W tym sezonie Lech Poznań stracił gola w każdym meczu, w którym 25-letni defensor biegał od początku i nie jest to przypadek. To jest Lech Poznań, Mateusz Skrzypczak musi najpierw uporać się z dziwnym paraliżem, jaki ogarnia go po wyjściu na murawę, a dopiero później występować przy Bułgarskiej. Być może „Skrzypa” powinien szukać przełamania gdzieś na wyjeździe? Być może powinien przełamać się w Niecieczy? Wtedy nie dostał szansy, otrzymał ją dziś, znów zawiódł, był dużo gorszy od Alexa Douglasa, który powinien wskoczyć do składu na czwartkowy mecz z Rapidem Wiedeń. Lepiej już grać z Douglasem obok Antonio Milicia aniżeli z Mateuszem Skrzypczakiem, który za dzisiejszy występ otrzymuje dwójkę. Ten wywalczony karny + lepsza druga odsłona zawyża jego notę tak samo, jak suche statystyki.”
Sytuacji z udziałem Mateusza było jeszcze więcej i tak naprawdę można by się do niego doczepić w co drugim jak nie w każdym meczu, a gdyby M.Skrzypczak był gościem w cotygodniowym cyklu „Oko na grę” zapewne w 70-80% miałby podobną recenzję tak jak w zremisowanym wyżej meczu 2:2 z Jagiellonią.

Ktoś powie, że on sam nie gra, że są jeszcze inni obrońcy – no tak ale M. Skrzypczak jest najsłabszym ogniwem z tego całego zestawienia i jednym z /co za ironia losu/ najgorszych obrońców w Ekstraklasie. Gdyby nie on w połączeniu z Gurgulem Lech byłby wyżej w tabeli, ba a nawet na pierwszym miejscu, a liczbę straconych bramek mielibyśmy o połowę mniej! Nawet końcówka rundy, gdzie defensywa częściowo się ustabilizowała nie jest w stanie zmazać tak niegodnego, wręcz karygodnego zachowania obrońców w tym szczególnie M.Szymczaka. Gdyby taki Skrzypczak grał u Papszuna to nie podniósł by się z ławki już w sierpniu do końca sezonu, a w takim Widzewie zimą wymieniono by go jak mleko na półce w jednym z dyskontów. Przez trzy miesiące gry Lech Poznań miał najwięcej straconych bramek w Lidze, a stosunek zdobytych do straconych był ujemny lub balansował w okolicy zera. Gdyby sezon kończyłby się w grudniu zeszłego roku to już we wrześniu przegralibyśmy Mistrzostwo Polski. Obecnie Lech jest nadal w grze na trzech frontach ale tylko przez niefrasobliwość jak i indolencję innych drużyn, a także determinację kolegów Skrzypczaka z boiska, którzy mając z tyłu głowy, że obrona jest dziurawa mozolnie odrabiali straty. Co więcej, chytry i pazerny Rutkowski ściągnął M.Skrzypczaka do Lecha nie po to by był ostoją, takim murem nie do przejścia w defensywie Lecha na wiele lat ale po by w najbliższym okienku/ach sprzedać go z zyskiem tym samym połechtać poniekąd apetyty kibiców i zagrać im na sentymencie mitycznego wychowanka.

Oczywiście ta idea miała jakiś sens i znalazła wielu zwolenników tym bardziej, że Skrzypczak przychodził do Nas jako świeżo upieczony Najlepszy Obrońca sezonu 2024-2025. Niestety Rutkowski nie przewidział, że Skrzypczak ma coś z głową, problem z permanentną presją i paraliżem, który go obezwładnia grając w koszulce Lecha. Nasuwa się więc pytanie – W takim razie jak to ma się do tej mitycznej obserwacji i selekcji poszczególnych zawodników przed transferem czy miedzy innymi pasuje mentalnie do Lecha? Czy dany zawodnik poradzi sobie z wszechobecną presją? Zapomniał on już o tym? Najwidoczniej tak bo możliwość zarobienia euro przyćmiła prawdziwy problem M. Skrzypczaka, który jest elektryczny niczym węgorz, taka strętwa w dorzeczu Amazonki. Ten człowiek już tak ma i będzie miał ponieważ zdaje sobie z tego sprawę, że ma duże braki fizyczne, braki w motoryce, gdzie sprawia wrażenie ociężałego, zagubionego jak Chuck Norris w akcji, dodatkowo jest mało zwrotny i rusza się jak wóz z węglem – jest po prostu słaby technicznie, a świadomość swoich przeciętnych możliwości paraliżuje jego osobę przed większą publiką i presją ponadprzeciętnego wyniku.

To, że Jagiellonia w 2023-2024 zdobyła tytuł Mistrza Polski to nie jest zasługą „przezaje..bistego” Skrzypczaka tylko lepszych zawodników biegających wokół niego. Tak gwoli ścisłości Jagiellonia w sezonie Mistrzowskim straciła najwięcej goli bo aż 45 w 34 meczach! Notabene Najwięcej w Ekstraklasie. Nie mniej jednak na przekór za to zdobyła, aż 77 goli tuszując ten mało chlubny wynik straconych bramek. Drugi Śląsk Wrocław stracił tylko 31, trzecia Legia 39, czwarta Pogoń 38, piąty Lech 41, szósty Górnik Zabrze również 41, siódmy Raków 39, a dopiero ósme w tabeli Zagłębie Lubin straciło 50 bramek. Obrona Jagielloni nie była żadnym monolitem tylko ósmą najgorszą defensywą w Lidze.

Uważam, że skrzywdzono tego chłopaka sprowadzając jego z powrotem na stare śmieci. Mateusz powinien zostać w tej Jagiellonii, tam gdzie się czuł pewnie gdzie nie było aż takiej presji wyników, presji kibiców: „Dobrze się tutaj czuję. Uważam, że w tym momencie jest to dla mnie najlepsze miejsce do gry w piłkę. Mamy świetną drużynę, super atmosferę w klubie. Jagiellonia cały czas idzie do przodu. Walczymy o najwyższe cele, gramy w europejskich pucharach. Cieszę się, że mogę tutaj być i grać – wyjaśnił popularny „Skrzypa”.”
Za tydzień zaczyna się Liga i jak się ten człowiek nie ogarnie mentalnie to z Lechią będziemy mieli kabaret bo taki Bobcek i Sezonienko nie tyle co lubią ale tylko czekają na takich prestigitatorów boiskowych. Będą kręcić Szymczakiem niczym korkociągiem w tanim winie. Jeśli zależy mu na Lechu, na jego wynikach to niech myśli przyszłościowo i szybko zejdzie na ziemię /bo sprawia wrażenie jakby był oderwany od rzeczywistości, tak jakby grał swój wyimaginowany mecz/ bo z taka grą, z takimi babolami w marcu możemy wylecieć z PP oraz zaprzepaścić szansę na obronę MP, a w dalszej perspektywie konsekwencją może być brak awansu do europejskich pucharów, co będzie wiązać się z brakiem wykupu Palmy, nie wspominając już o tym, że nieszczęsna Legia może nas wyprzedzić w tabeli – to dopiero by była piękna katastrofa, katastrofa podyktowana pazernością Rutkowskiego, chorą wizją, permanentną i uporczywą promocją młodzieży kosztem wyników sportowych gdzie można zarobić i zyskać więcej niż sama jego sprzedaż potykającego się o własne nogi wychowanka.

Mimo, że Mateusz Skrzypczak nie jest skrojony dla Lecha, który całkowicie go przerasta, życzę temu chłopakowi w rundzie rewanżowej pewnych interwencji, trafionych i dojrzałych decyzji, jasności umysłu i najmniej straconych goli tak, żeby latem można było go spieniężyć, a w jego miejsce zakupić prawdziwego kozaka, prawdziwą ostoję, prawdziwego lidera bloku defensywnego, kogoś silniejszego fizycznie i mentalnie, kogoś na wzór Mańka Arboledy.”

Autor wpisu: Bart do newsa: Media: Klimczak – „Piłkarze to nasze najważniejsze aktywa”

„Nie spodobało mi się natomiast, że Klimczak tak jakby przepraszał za ten filmik z szatni Rayo. Czy ten film był niepotrzebny? Może i tak, ale Lech ostatecznie nie zrobił nic na tyle złego żeby trzeba było przepraszać. Głowa do góry, więcej pewności siebie i żadnych kompleksów. Nie mamy się czego wstydzić. Wstydzić to się powinny kluby z Hiszpanii, że mają tak zaniedbane stadiony. Nie trzeba przecież wydawać kilkuset milionów euro na nowy stadion. Wystarczy zrobić podstawowy remont obiektu żeby było godnie. Pomalować ściany, zrobić posadzki, założyć oświetlenie tam gdzie go nie ma, wymienić zużyte meble i zużyte wyposażenie. Nie mam pojęcia jakie są ceny materiałów budowlanych w Hiszpanii, ale przecież to nie wyjdą astronomiczne kwoty. Rayo dostaje z samych praw telewizyjnych więcej niż roczny budżet Lecha. Stać ich żeby w oknie transferowym wydawać kilkanaście mln euro na nowych piłkarzy, a nie stać ich na jednakowe ręczniki i założenie głupiego kinkietu z ikei w szatni gości? Moim zdaniem dobrze, że taki materiał poszedł w świat, bo wybrzmiała hipokryzja uefy. Dlaczego Rayo może grać w pucharach na obiekcie gdzie nie są spełnione nawet wymogi bezpieczeństwa dotyczące wyjść ewakuacyjnych? Chcą doprowadzić do kolejnego Hillsborough? Dlaczego np Raków nie może grać u siebie? W czym kurnik Rakowa jest gorszy od stadionu Rayo? W czym jest gorszy od stadionu Lincolnu Red Imps albo Breidabliku?”

Autor wpisu: jerry21 do newsa: Pyry z gzikiem: Pociągnąć pasmo sukcesów

„Nareszcie zaczynamy grać! Przerwa zimowa nie była długa, ale i tak stęskniłem się za grą o punkty. Dobrze, że teraz te zimowe przerwy i przygotowania są dużo krótsze niż to dawniej bywało. Jednak i tak człowiek czeka z utęsknieniem na mecze naszego Kolejorza. A jak będzie w rundzie wiosennej ( zimowo – wiosennej ) ? Na razie to wróżenie z fusów…
Fajnie żeby zacząć od wygranej. Niby z Lechią bilans w Poznaniu mamy bardzo dobry. Jednak Lechia jesienią pokazała dobrą, ofensywną piłkę. Także na wyjazdach. Obrona im przecieka, ale w przodzie są groźni. Bobcek i Mena, to ich musimy się obawiać, bo mogą namieszać. My jednak gramy u siebie, a tutaj nie można nikogo się bać!
Trzeba zdecydowanie poprawić grę w Poznaniu!

Jesienią w ekstraklasie źle to wyglądało, choć w pucharach było inaczej i tam punktowalismy w lidze konferencji. Do wyników w sparingach raczej bym wagi nie przywiązywał. Jednak co do składu w poszczególnych spotkaniach tak.
Zanosi się, że wiele w 11 się nie zmieni. Wraca po kontuzji Milic, a Mońka wraca na ławę. Choć ostatnie mecze jesienią to Mońka był czołowym obrońcą, grając w parze ze Skrzypczakiem. Myślę jednak, że czas Mońki jeszcze nadejdzie i to niebawem. Milic ma jakość, ale nie ma zdrowia na granie co 3-4 dni. Oby i Douglas wrócił szybko bo będzie większe pole manewru. Ciekawe czy Gumny da radę powalczyć z Joelem o jedenastkę? Pereira końcówkę jesieni miał słabszą. Co do bramki to oczywiste, że Mrozek. Chyba, że złapie jakiś uraz.
W pomocy czekam na powrót do formy Walemarka. To on i Ali mogą poprawić grę zespołu, jeśli będą wystawiani na 10. Zmieniając się pozycjami z prawej pomocy na środek. Rodriguez to nie jest to. Co najwyżej może na 8 grać lub wchodzić na zmiany. Po lewej Palma, na zmianę Bengtsson. Z tyłu Kozubal i Jagiełło. Oumy już nie będzie, nowej 6 na razie nie widać a Muraś może w połowie rundy wróci. Atak wiadomo. Nasz kapitan plus Agnero, który wierzę, że będzie coraz lepszy. Oby i młodzież naciskała. Jakóbczykowi przeszkodziła kontuzja, ale talent posiada. Liczę na progres u Gmura, Dudka, może jeszcze ktoś wyskoczy. Ciekawa będzie ta runda. Sam nie wiem co się po niej spodziewać. Wierzę w walkę o majstra, także o PP. Ale stawka w ekstraklasie jest szeroka. Wiele klubów się liczy. W lidze konferencji Finów trzeba przejść. Co dalej to już będzie na duży plus. Teraz ważne żeby zdrowie naszym dopisywało. Żeby nikt nowy znów nam nie wypadł na dłużej. Oby szybko dołączyli też Hakans i Douglas. Potrzeba szerokiej kadry. Zaczynajmy już i powodzenia dla Kolejorza!”

Autor wpisu: Krzys do newsa: Pyry z gzikiem: Pociągnąć pasmo sukcesów

„Im bliżej pierwszego meczu w tej rundzie tym bardziej maleje mój entuzjazm, który pojawił się na zakończenie rundy jesiennej. Są sprawy które mnie ( myślę nie tylko mnie jako kibica) niepokoją i zbijają mój entuzjazm. Po pierwsze powrót kontuzjowanych się przeciąga w czasie a równocześnie obawiam się o zdrowie tych co grają a będą walczyć w zimowych, czasem ekstremalnych warunkach w grającej fizycznie i twardo Ekstraklasie. Nie mówiąc jak wpłynie na grę w pierwszych meczach aklimatyzacja z ciepłego Abu Zabi do bardzo mroźnego klimatu w Polsce. Po drugie nadal brakuje 6-ki. Dobrze, że odsunięto nieodpowiedzialnego Oume ale czy zarząd stać na jakościowego zastępcę, bo kandydatury które pojawiają się nieoficjalnie mnie nie przekonują. Bez jakościowej 6-ki nasz środek pola i system, którym chce grać Frederiksen jest dziurawy i będziemy tracić gole w fazach przejściowych.

Po trzecie to co dzieje się wokół sztabu mam na myśli brak Sindre na obozie (czy w ogóle jeszcze pojawi się w Lechu ?) To jest jakaś nieprofesjonalna zagrywka niegodna klubu, który jest Mistrzem Polski i chce walczyć o kolejne trofea. Po czwarte to prawda wyniki w sparingach nie przekładają się na walkę w sezonie ale oglądając ten mecz z Noah, i styl którym Lech grał tak samo jak w większości nieudanych meczów w sezonie jesiennym – nieskuteczny w ataku i dziurawy w obronie. Po piąte konkurencja w ekstraklasie się wzmacnia (może nie Jagiellonia) ale Widzew, Pogoń i Raków a pozostałe zespoły m.in.: Górnik, Korona, Lechia czy Cracovia to twardzi przeciwnicy, którzy potrafią grac w piłkę. No i jeszcze walcząca o utrzymanie Legia z Papszunem również będzie trudna do ogrania. Oby to były moje „strachy na lachy” ale obawiam się startu tej rundy w wykonaniu Lecha.”

Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

The post Top 10 (22-28.01) first appeared on KKSLECH.com.















Музыкальные новости






















СМИ24.net — правдивые новости, непрерывно 24/7 на русском языке с ежеминутным обновлением *