To była najbardziej spektakularna akcja ostatniego okna transferowego, a w Częstochowie jeszcze dziś nie mogą wyjść z podziwu. Były prezes Włókniarza Michał Świącik przyznaje w prywatnych rozmowach, że gdyby były wiceprezes Stali Gorzów Patryk Broszko nie wpadł niespodziewanie na Galę PGE Ekstraligi, to w Częstochowie mieliby Jacka Holdera. Broszko w ogóle nie wybierał się na galę, ale po telefonie od trenera Piotra Śwista, pojechał na lotnisku w Mirosławcu i stamtąd poleciał awionetką do Warszawy. A to nie koniec.