Gdy instytucje nie reagowały, a urzędnicy milczeli, ona próbowała za wszelką cenę ratować psy z Sobolewa. — To nie jest historia dla osób o słabych nerwach — mówi "Faktowi" Karolina Pawelczyk-Dróżdż, która przez dziesięć lat walczyła o prawa zwierząt w patoschronisku i doprowadziła do tego, że jego właściciel zasiadł na ławie oskarżonych. — Był to trudny proces, wymagający ogromnej determinacji, ponieważ prokuratura długo ignorowała sprawę — twierdzi. I pokazuje szokujące zdjęcia, które są dowodem na to, że gehenna psów zaczęła się już wiele lat temu.