To jest jeden z najbardziej spektakularnych powrotów w polskim sporcie. Eliza Rucka-Michałek przezwyciężyła własny organizm. Jej droga wiodła przez krew i łzy. To jednak też ścieżka pełna wyrzeczeń. Nie dziwi zatem fakt, że w Lago di Tesero w jej oczach pojawiły się łzy. W końcu w wieku 25 lat debiutowała w zimowych igrzyskach olimpijskich, a przecież już tak naprawdę zakończyła karierę.