Zaczęło się od ogniska i żartów w środku lasu na Podlasiu. Skończyło się dramatem, szpitalem i kajdankami. 54-letni mężczyzna zorganizował kulig, do którego zamiast koni… podpiął swoje osobowe auto. Po chwili jazdy po leśnej drodze sanie z czwórką pasażerów, w tym 12-letnim dzieckiem, wypadły z trasy. Jedna z kobiet początkowo nie dawała oznak życia i w stanie nieprzytomnym trafiła do szpitala razem z drugą pasażerką. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia, ale nie na długo.