Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, od 27 lat krążąca ponad 400 km nad naszymi głowami, ma zostać zniszczona w kontrolowanym procesie deorbitacji. To nie tylko najdroższy obiekt, jaki kiedykolwiek zbudował człowiek, ale także potencjalnie cenny zabytek, który mógłby zostać wyniesiony na bezpieczniejszą orbitę i zamieniony w pierwsze w historii kosmiczne muzeum oraz obiekt badań. Pojawia więc pytanie: czy naprawdę ISS musi spłonąć w atmosferze, a jej szczątki - spaść do oceanu?