Dość niespodziewanie w Domu Polski (Casa Polonia) w Predazzo pojawił się w poniedziałek Władimir Siemirunnij, który z Mediolanu we włoskie góry jechał około trzech godzin. Nie zabrakło wiwatów na cześć wicemistrza olimpijskiego w biegu na 10 000 metrów w łyżwiarstwie szybkim. Jak się jednak okazało, przyjechał bez medalu. Od razu jednak złożył deklarację.