Tramwaj poruszał się z normalną prędkością do 50 km na godz. Świeciło słońce, nie występowała mgła. A sam odcinek na torowisku wzdłuż ul. Jagiellońskiej w Warszawie był prosty. Mimo to 12 sierpnia 2022 r. zginęło 4-letnie dziecko. Wysiadający z wagonu Aleksander został przytrzaśnięty przez drzwi. Motorniczy nie zauważył tego i ruszył z przystanku. Niewykluczone, że nie doszłoby do tragedii, gdyby Robert S. nie był zajęty swoim telefonem. "Fakt" poznał uzasadnienie sądu do wyroku. Wiemy, że mężczyzna wykonał w godzinach swojej pracy (a więc w stosunkowo krótkim czasie poprzedzającym wypadek) aż 14 połączeń telefonicznych. Najdłuższe z nich trwało nawet 50 minut.