W piwnicy jednego z warszawskich bloków funkcjonuje "hostel kapsułowy". To coś w rodzaju katakumb ze specjalnie zamykanymi komorami, do których można się wśliznąć i przeczekać w pozycji leżącej noc. Trudno to miejsce nazwać noclegownią, bo dla osób w kryzysie bezdomności warszawskie instytucje pomocowe oferują jednak lokale z oknami, w których można stanąć wyprostowanym przy łóżku. W "hostelu kapsułowym" nocują imigranci, pracujący po kilkanaście godzin dziennie jako kurierzy i dostawcy jedzenia. Spanie w kapsule nie jest oczywiście darmowe.