Stracili wszystko. Zostali w papciach i swetrach osmolonych od dymu. — Miałam 800 zł w portfelu, który został na stoliku. Wszystko spłonęło. Potrzebuję parę groszy, żeby mieć chociaż na chleb — mówi pani Grażyna (68 l.), jedna z poszkodowanych w pożarze kamienicy w Dąbrowie Górniczej. Tymczasem w sieci na pogorzelców wylewa się hejt.