Piazon: Chelsea zrobiła ze mnie biznes
Za kilka miesięcy Lucas Piazon będzie obchodził 10 lat od kiedy trafił do Chelsea, świętowania jednak raczej nie będzie, bowiem ostatni raz zagrał dla The Blues w 2012 roku i pozostaje chyba najdłużej w "armii pożyczkowej" klubu.
Cóż, po pewnym momencie taki związek nie jest już korzystny dla żadnej ze stron. Na początku czułem się naprawdę dobrze. Trafiłem do zespołu A i nawet przy pierwszych wypożyczeniach czułem, że Chelsea ma określone oczekiwania co do mnie i interesuje się moją osobą. Wierzyłem, że w każdej chwili mogę wrócić do klubu i mieć swoją szansę.
Wraz z upływem kolejnych lat stałem się dla nich po prostu kolejnym biznesem. Chelsea mnie wypożyczała spodziewając się sprzedać mnie i zarobić trochę pieniędzy. Myślę, że mniej więcej dalej tak myśli się w klubie. Przedłużyłem umowę ponieważ powiedziano mi, że tylko po tym geście zostanę znów wypożyczony - mówi Piazon.
To był skomplikowany związek. Często ludziom w klubie nie podobało to, co mówiłem w wywiadach, ale chcę bardzo jasno powiedzieć, że byłem bardzo szczęśliwy w moim pierwszym okresie w Chelsea. Paulo Ferreira nadal obserwuje moją grę, przyjechał do Vila do Conde, aby zobaczyć wiele moich meczów. Znam go od wielu lat, byliśmy kolegami w Chelsea, on darzy moją rodzinę ogromnym uczuciem. Wysyła mi wiele wiadomości, jest świetny a w klubie opiekuje się wypożyczonymi zawodnikami.
Nigdy nie miałem kiepskich doświadczeń, nigdy nie grałem w złym klubie. Byłem w dobrych miejscach, wiele się nauczyłem. Teraz spędzam drugi sezon w Rio Ave i jeśli będę musiał opuścić Portugalię, odejdę bez żadnych problemów, ponieważ jestem do tego przyzwyczajony - dodał 27-latek.
